Skierniewicka Gazeta Podziemna nie uznaje tematów tabu, nie uczestniczy w towarzystwach wzajemnej adoracji, nie uznaje zobowiązań wobec żadnych koterii i lobby. SKCGP za cel stawia sobie pracę organiczną w interesie dobra wspólnego w skali lokalnej. Gazeta opiera się na uczciwości, bezinteresowności i dążeniu do prawdy siłami obywateli zwanych dziennikarzami społecznymi. Dziennikarzem takim może zostać każdy, kto potrafi napisać rzeczowy, zwięzły artykuł na poziomie przedwojennego maturzysty. Artykuł wystarczy wysłać e-mailem na adres redakcji: skcgp małpa op.pl Tekst musi być oryginalny i podpisany co najmniej nickiem, lub adresem e-mail. Redakcja nie ingeruje w teksty, nie koryguje błędów ortograficznych, nie uznaje zaświadczeń o dysleksji ani dysortografii. Warunek publikacji jest jeden. Piszemy o konkretnych sprawach lokalnych. Inaczej mówiąc nie interesują nas dywagacje ogólnoludzkie, ogólnoświatowe, ani nawet krajowe.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rewitalizacja parku w Skierniewicach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rewitalizacja parku w Skierniewicach. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 sierpnia 2014

Co dwie półgłowy to nie jedna – czyli o główkowaniu nad parkowym regulaminem


Czy do odnowionego parku miejskiego będzie można wchodzić z psami? Mieszkanka ulicy Sienkiewicza i właścicielka psa uważa, że to zły pomysł. Radny Mariusz Dziuda przekonuje, że park to świetne miejsce do rekreacji, również dla psów. Co o tym sądzą mieszkańcy Skierniewic? Zapraszamy do sondy”

Sławomir Burzyński art. pt: „Poradnik parkowy, czyli rekreacja też dla psów” (ITS z 08.08.2014.r.)



W numerze z 8 sierpnia 2014.r. znany ze swej dyspozycyjności wobec aktualnie panującej władzy, tygodnik ITS, artykułem pt: „Poradnik parkowy, czyli rekreacja też dla psów?” zadaje swoim czytelnikom pytania od początku wyglądające na starannie przygotowane przez Władzę. Mimo niewątpliwego kunsztu pisarskiego redaktora Sławomira Burzyńskiego, bezpośredniego wykonawcy tej medialnej prowokacji, nie udało się ukryć, że pytania owe mają wszelkie znamiona usiłowania instalacji w świadomości społecznej tzw: „tematu zastępczego”, mającego za zadanie odwrócenie uwagi opinii publicznej od spraw „ważniejszych” - czyli istotnych dla życia przeciętnego mieszkańca i zarazem niewygodnych (niebezpiecznych wręcz!) dla wizerunku obecnego establishmentu, zwłaszcza w przededniu zbliżających się wyborów samorządowych


sobota, 21 czerwca 2014

Eksperyment myślowy, parkowy




Pewnego pięknego dnia, spacerując po naszym prymasowskim parku miałem okazję przyjrzeć się z bliska rozwiązaniom zastosowanym przy rewitalizacji substancji parkowej. Zaciekawiło mnie zwłaszcza krawędziowanie darniowych wycinanek w tak zwanym „Ogrodzie Pseudofrancuskim”. Otóż krawędzie rozgraniczające żwirkowe alejki od trawy wykonano tam z kilkunasto centymetrowych pasów blachy stalowej grubości jakieś 3 -5 mm, która oczywiście natychmiast zaczęła korodować. Sądząc z postępów korozji za 3 lata po blasze nie zostanie żaden ślad. A jak nie korozja zwiną je złomiarze. Ciekawe ile ton stali w ten sposób utopiono w realnym, księgowym, jak i przysłowiowym błocie? I czy w ogóle liczby te się ze sobą zgadzają? Drugą ciekawostką będzie zapewne sposób w jaki administrator parku zamierza oczyszczać te żwirkowe alejki z opadłych liści, papierków, gałązek oraz szkła z potłuczonych butelek? Które niestety już się tam pojawiło i ze żwirkiem przemieszało. Nie wspominając o trawie z koszenia trawników... Pęsetą - na kolanach? Zwłaszcza, że warstwa żwirku ma jakieś 5 cm i trzecia jego część już przeskoczyła na stronę trawiastą odsłaniając starożytny czarnoziem.


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Park jeszcze prymasowski, czy już patiomkinowski?




1. „Pracujemy nad regulaminem korzystania z parku. Wiele kwestii jest wciąż do wyjaśnienia [...] Będzie to fantastycznie zorganizowany teren, który będziemy musieli się nauczyć szanować.”
2. „Radny Dariusz Chęcielewski mówi – Na ocenę całości projektu przyjdzie jeszcze czas, są tu jeszcze miejsca gdzie nie bardzo jest na co patrzeć [...] Czy uda się wszystko zrobić w terminie?”
3. „Radna Alicja Cyrańska [...] tłumaczy – Nie ma nic za darmo . Skoro jest piękny park, to trzeba również zatrudnić ludzi, którzy będą dbali o jego estetykę. Psy w parku? - Nie wolno spuszczać psów ze smyczy.”

Artykuł pt: „Walka z czasem” autorstwa anw - Głos z 8 maja 2014.r

1. „park będzie czynny do zmroku, do godziny 22 w okresie letnim, że będzie oświetlony i monitorowany. Czy będzie można jeździć rowerami? Na pewno po alejkach które są alejkami z kostki granitowej – tak. [...] będzie obowiązywał zakaz wprowadzania czworonogów do parku. Wszystko po to by park nie stał się ogólnomiejskim wychodkiem.”
2. „Nie wyobrażam sobie, by powtórzyć tę sytuację która jest chociażby na osiedlu Widok, gdzie ciągle słyszę narzekania że praktycznie matki z dziećmi nie mogą wychodzić z domów bo ... wiadomo dlaczego nie mogą wychodzić”

Artykuł pt: „Prezydent: nie chcę by park był ogólnomiejskim wychodkiem” autorstwa anw - Głos z 8 maja 2014.r



O szykowanych przez skierniewicki magistrat „happeningach” na obszarze „Prymasowskiego Parku” pisałem w moich felietonach wiele razy. Przed rokiem, a nawet przed laty dwoma, kiedy jeszcze można było wszystko zaplanować z głową.

wtorek, 11 grudnia 2012

ITS o Rewitalizacji Parku - czyli PRZERÓB




„Na lokalnych forach wrze.”- czytamy w nr 47 ITS-u z 23 listopada 2012. I to jest prawda. No może „wrze” to przesada, ale fakt że temat przekrętu zwanego przetargiem na rewitalizację Skierniewickiego Parku został w internecie wywołany. Trzeba też przyznać, że w internecie padło więcej rzeczowych argumentów niż na ratuszowych spotkaniach profesjonalistów (inwestorów z  wykonawco-projektantami). To powinno dawać do myślenia. Skąd o tym wiem? No oczywiście z lokalnej prasy, która na tych spotkaniach była, siedziała i zakąszała, ale zamiast wykorzystać okazję, że banda ratuszowych cwaniaczków sama im się podkłada i rzucić bzdury przez nich opowiadane na pożarcie wygłodniałej opinii publicznej, to głupawą konwencję podchwyciła i dalej rozmydla robiąc idiotów z własnych czytelników. Po co to? Nie mam pojęcia. Chyba po to, żeby ludziska jeszcze bardziej narzekały, że ITS zszedł na psy i żeby jeszcze bardziej spadły jego nakłady?

Zadanie ITS-u
Podstawowym zadaniem i interesem każdej gazety jest dostarczanie czytelnikowi wiarygodnych, obiektywnych i użytecznych informacji. Jakie to banalne! Jeżeli czytelnik straci zaufanie co do którejś z wymienionych przesłanek, przestanie gazetę kupować, czytać i przeglądać zawarte w niej reklamy. To już mniej banalne. Ciężar utrzymania redakcji powinien wówczas przejąć ten, któremu owe kłamstwa służą. Niestety kimkolwiek by on nie był, nie będzie miał żadnego interesu w łożeniu na  niewiarygodną gazetę, nierzetelną i przez nikogo nie czytaną. Publikowanie kłamstw szybko wychodzi na jaw, zwłaszcza w prasie lokalnej, gdzie każda informacja jest łatwa do zweryfikowania bezpośrednio u źródła.
Badania związków między ludźmi (np. na NK i Facebooku) wykazały, że wystarczy łańcuch znajomych złożony z siedmiu ogniw byśmy dotarli do dowolnej osoby na świecie, nie wyłączając królowej Anglii, prezydenta USA, cara Rosji, czy herszta kartelu narkotykowego z Medelin. W środowisku liczącym 50 tys. mieszkańców, takim jak Skierniewice, owych ogniw nie potrzeba więcej niż trzy. Jednym słowem wniosek z tego taki, że żadnej redakcji, a zwłaszcza lokalnego tygodnika, nie opłaca się próbować robić durnia z własnych czytelników.
Jak to się dzieje, że opłaca się to panu Sławomirowi Burzyńskiemu z ITS-u? I to tak bardzo, że wymyślił sobie nawiedzonego Franka, który wraz z tępawą Niunią rzekomo nawołują na Facebooku do ratowania parku przed wyrębem. Otóż nie ma tam takich użytkowników! Jedynym, który wzywa na „fejsie” do dokładniejszego przyjrzenia się tzw „rewitalizacji” parku w Skc jest Skierniewicka Gazeta Podziemna. 

Co ITS pisze o swoich czytelnikach?
„Internauci przerzucają się coraz bardziej nieprawdopodobnymi informacjami na temat zaczynającej się rewitalizacji parku miejskiego. Większość opinii nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale dzikie fantazje o betonowaniu parku i niepohamowanym trzebieniu drzew zaniepokoiły nawet członków Instytutu Ogrodnictwa.” - koniec cytatu. Przekopałem się przez cały internet głębiej od pana Sławomira Burzyńskiego i nie znalazłem ani jednej wzmianki świadczącej, że ktokolwiek obawia się zabetonowania parku. Znalazłem natomiast kilka wcale nie takich dzikich wpisów dowodzących, że czytelnicy ITS-u obawiają się, że ktoś „wiadomokto” pod pretekstem rewitalizacji parku zamierza sporo tego „betonu” ukraść. O tym ITS milczy, gdyż pan S. Burzński akurat na te wzmianki nie trafił. Jaka szkoda.
Dobrze, że chociaż trafił na pana Sławomira Maja - sekretarza miasta, który wyznał mu w wielkiej konfidencji, że władze źle zrobiły nie publikując projektu rewitalizacji. Od początku mówiliśmy, że miasto zrobiło źle. Zgadzamy się z panem Majem, że publikacja projektu przecięłaby spekulacje na jego temat. Wszystko fajnie, więc dlaczego projekt wciąż jest tajny? Czyżby pan Łyżeń i Trębski byli odmiennego zdania niż pan Maj? Niestety odpowiedź jest znacznie prostsza. Oni wciąż nie mają żadnego projektu! Król jest nagi! Jak upublicznić coś, czego nie ma? Nie ukryją tego   żenujące listki figowe w postaci trzech fotek zamieszczonych w nr 49 ITS-u z 7 grudnia.
Na pierwszej widać schemat klasycznego monopteru, którego starożytni używali jako rodzaju (wiatki) baldachimu chroniącego cenne posągi z delikatnego marmuru przed słońcem i deszczem. Na scenę plenerowego teatrzyku się on nie nadaje, gdyż wianuszek  kolumn skutecznie utrudniałby oglądalność spektakli. Te same zastrzeżenia można odnieść do „słuchalności”  koncertów. Po co projektować orkiestrze koncertowanie zza szpaleru kolumn, nieprzezroczystych także dla muzyki, skoro można wybudować normalną scenę? Po co ją budować skoro już jest? Trzeba tylko trochę ją co? No? Zre... No zre... wi-ta-lizować. Projektanty starannie wyselekcjonowane do rewitalizacji parku jednak tak nienawidzą istniejącej tam muszli koncertowej, że muszą ją zniszczyć (zburzyć i udeptać) a potem dopiero zastąpić czymkolwiek. Powariowali? Nie. Po prostu chcą zarobić. A żeby zarobić muszą zrobić przerób. Przerób - to słowo klucz do zrozumienia większości skierniewickich inwestycji. Nie pomysł, nie dobro mieszkańców, nie profesjonalizm, nie sens i logika, ale właśnie:
P R Z E R Ó B.
Na drugim obrazku widzimy dość toporny, wręcz przedszkolny, schemat mostku wyglądający na szczytowe osiągnięcie (szczytowanie) rodzimej technologii ogrodzeniowej ze znanych i lubianych przez wszystkich, prefabrykatów betonowych. No ale na litość boską niech nam pan Burzyński tu nie ściemnia, że są to kopie mostków rodem z angielskiego królewskiego katalogu z 1886.r. i że mu te tajemnice - he, he - wyznała sama pani mgr inż. Anna Śniegucka-Pawłowska – naczelna architektka skierniewickiej rewitalizacji! Kto jak kto, ale ona z pewnością takie katalogi trzymała w dłoniach nie raz.
Na trzecim obrazku mamy konturowy schemat skopiowany podobno z ogrodzenia warszawskich łazienek. Też królewskich. Cóż – ładny. Proporcjonalny i najwyraźniej cholernie drogi. A skoro taki drogi to zapewne długo nie postoi. No, ale o to będziemy się martwić w przyszłej kadencji. Już na etacie złomiarza.

A projektu jak nie było tak nie ma
Właściwie to projekt już jest, tyle że na razie tylko na łamach Skierniewickiej Gazety Podziemnej. Może nie całkiem „projekt”, bardziej pomysł lub koncepcja, ale jest. Jakoś tak się złożyło, że powstał. Tak przy okazji, w trakcie krytyki posunięć oficjalnych władz. I jest. I niezbicie dowodzi, że nasza krytyka była konstruktywna. Zadaniem mądrych, gospodarnych władz, ceniących dobro wszystkich mieszkańców, jest sięgać do wszelkich dostępnych zasobów, wybierać to co najlepsze i wprowadzać do realizacji. Ku chwale wyborców. Bo jak zauważył pan wiceprezydent Łyżeń – odpowiedzialny za tę inwestycję: „Jeżeli nie zrobimy tego teraz, gdy mamy unijne pieniądze, to nie zrobimy tego nigdy”.
Naprawdę chodziło mu tylko o ten fajansiarski, buracko-ziemniaczany, cuchnący zapyziałą prowincją na milę PRZERÓB?

środa, 5 grudnia 2012

Wytyczne do projektowania Skierniewickiego Parku

- część III - Czyli jak wzmocnić społecznie korzystne interakcje z miastem.




Tym razem skoncentrujemy się na rzeczach, które dawno temu powinny były być zrobione przez wielce czcigodne biuro planowania przestrzennego przy skierniewickim UM, a następnie utrwalone w prawie miejscowym przez nie mniej czcigodnych Rajców. Mam tu na myśli twórcze, świadome, społecznie użyteczne, zgodne ze współczesną wiedzą urbanistyczną, wiązanie terenu parku ze strukturą miasta, rozumianą jako żywy organizm w stanie homeostatycznej równowagi. A więc o to, co wymieniłem na trzecim miejscu wśród obowiązkowych celów strategicznych  rewitalizacji „Ogrodu Prymasowskiego” (patrz felieton pt: „Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania”). Obowiązkowych, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że wprowadzenie jakichkolwiek zmian funkcjonalno-przestrzennych na terenie parku spowoduje jakieś skutki dla całego organizmu miejskiego. Oraz że skutki te mogą okazać się społecznie korzystne i użyteczne lub niekorzystne, a nawet szkodliwe. Jakie faktycznie będą? Czy przyniosą straty, czy zyski dla mieszkańców? Jakie zastosowano sposoby ich przewidywania, szacowania kosztów, świadomego kształtowania? Molestowaniem miejskiej biurokracji o odpowiedzi na te i inne pytania winni się zająć dziennikarze lokalnych mediów. My zajmiemy się tworzeniem dla nich punktów odniesienia.

Z uwagi na sąsiedztwo innych terenów zielonych z prowadzoną rewitalizacją parku, w tym terenów należących do Instytutu Ogrodnictwa, istnieje pilna konieczność przemyślenia ich użyteczności do celów publicznych: rekreacyjno-parkowych, wystawienniczych, reprezentacyjnych, edukacyjno-marketingowych itd. Zaręczam, że drzemią tu wielkie możliwości. Integracja obszarów zielonych będących częściami instytutów naukowo-badawczych z funkcją  parkową jest z pewnością możliwa, historycznie uzasadniona i przy umiejętnym zaprojektowaniu korzystna dla wszystkich. Wzbogacenie np: o tematyczny ogród botaniczny, zbiór (arboretum, skansen) dawnych odmian drzew owocowych, rezerwuar genetycznej różnorodności, mogłoby podkreślić wyjątkowość i niepowtarzalność Skierniewickiego Założenia Parkowo-Pałacowego, stając się jednocześnie dobrze rozpoznawalną ikoną osiągnięć tutejszych środowisk naukowo-badawczych.

Układ wodny parku
Jego kręgosłupem jest rzeka Skierniewka, podobnie jak układu wodnego w całym mieście. Decydując się na zaszczepienie na nim funkcji rekreacyjnej (łódki, kajaki, napędzane wodą makiety) od razu napotkamy możliwość wyjścia z tą usługą poza granice parku, zarówno w górę rzeki jak i w dół. Trzeba przeanalizować te możliwości (szanse) gdyż może się okazać, że tymi samymi środkami, które już mamy jesteśmy w stania dodatkowo podnieść atrakcyjność nie tylko parku, ale wizerunku całego miasta. Zwłaszcza w sytuacji kiedy jego włodarze, poważnie rozważają inwestowanie miejskich kapitałów w branżę turystyczno-uzdrowiskową. 

Jeżeli przyrównamy ruch rowerowy do przepływu strumienia wody, to łatwiej zrozumiemy skutki jakie spowodują działania władz. Ogłosiły one, że zamierzają uniemożliwić ruch rowerowy w parku, czyli zatamować jego przepływ. Tama na strumieniu powoduje spiętrzenie. Jeżeli wzrost ciśnienia natychmiast nie wyeliminuje przeszkody, pojawi się coś w rodzaju rozlewiska poszukującego innych możliwości eliminacji problemu. A jak już zacznie szukać to znajdzie, albowiem jest napisane w piśmie: „szukajcie a znajdziecie”, „kołaczcie a będzie wam otworzone”.
Na odwrót, jeżeli w ramach rewitalizacji parku, władze wprowadzą kilka realnych udogodnień zamiast bezmyślnie utrudniać tranzyt rowerowy, to możemy spodziewać się, że niewielkim nakładem uzyskamy w mieście nowatorskie rozwiązanie o randze komunikacyjnej rewolucji. Do tego całkowicie ekologiczne, poprawne politycznie, miłe sercu Unii Europejskiej i większości obywateli. Trzeba tylko poprowadzić ścieżkę rowerową od Rynku odcinkiem ulicy Senatorskiej do kościoła św. Jakuba i dalej przez nadłupiańskie łęgi do mostu pod ulicą Prymasowską (na szkicu nr 5b). Da nam to możliwość przeprawy rowerowej z Rynku na teren parku bez kolizji z ruchem samochodowym. Dla rowerzystów oznaczać to będzie zysk czasu, wygodę i wzrost bezpieczeństwa podróżowania; dla miasta nową wartościową infrastrukturę usprawniającą komunikację. Jeżeli równocześnie przy tyczeniu alejek parkowych i projektowaniu mostków uwzględni się potrzeby poprowadzenia rowerowego traktu najkrótszą drogą w kierunku już istniejącej, bezkolizyjnej przeprawy pod torami (na szkicu nr 5a) to skrócimy czas przejazdu rowerem z osiedla „Widok” na Rynek do kilkunastu minut. Będzie to rezultat konkurencyjny, nie tylko w odniesieniu do osiągnięć miejskich autobusów, ale do całej komunikacji samochodowej.

CDN?
 Prawdę mówiąc nie wiem. Skierniewice mają 50 tys. mieszkańców może znajdzie się ktoś kto tym razem mnie wyręczy? Może ktoś sypnie nowymi pomysłami? Śmiało! Z przyjemnością opublikuję artykuł na ten temat. Albo na każdy inny... Piszcie i wysyłajcie je na adres: skcgp@op.pl albo na skcgazeta@gmail.com.

wtorek, 27 listopada 2012

Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania II




W pierwszej części wytycznych do projektowania Skierniewickiego Parku Miejskiego starałem się uświadomić decydentom i projektantom jak ważne jest uszanowanie naturalnych (historycznych) granic założenia. Mam nadzieję że udało mi się przekonać ich, iż ograniczenie zakresu opracowania do granic własności wynikłych z wieloletnich błędów w zagospodarowaniu przestrzennym jest tych błędów kontynuacją. Wskazałem również, jakie przesłanki (interakcje z sąsiedztwem) wywierają największy wpływ na formę i funkcję założenia. 

Rekreacyjna enklawa w śródmieściu
Skierniewicki Park nie jest już założeniem prywatnym. Jego głównym zadaniem przestała być rekreacja Prymasów Polski i budowanie ich prestiżu. Dziś środki na utrzymanie parku łoży społeczeństwo Skierniewic, więc wypadałoby, aby park zaspokajał jego potrzeby. Obecnie lista usług możliwych do wyświadczenia mieszkańcom przez park jest wstydliwie skromna. Można skorzystać z placu zabaw dla dzieci, ze skrótów pieszych i rowerowych, powędkować w stawie i wzdłuż Łupii, pospacerować; pozyskiwać złom metali, granitowy bruk, nasiona rzadkich drzew, drewno na opał, jaja pasożytów, urządzić piknik alkoholowy, załatwić potrzeby fizjologiczne własne jak i pieska. Koniec listy. Każdy przyzna, że na terenie parku wskazane by było zaspokojenie znacznie większego wachlarza potrzeb obywateli. Na przykład istnieje duży potencjał rozbudowy funkcji rekreacyjno-spacerowej oraz wzbogacania jej poprzez wprowadzanie spójnych stylistycznie ścieżek tematycznych: edukacyjnych (arboretum, ogród botaniczny), o charakterze estetyczno-kontemplacyjnym (stałe i czasowe ekspozycje sztuki plenerowej), do joggingu, rowerowych itd. Układ wodny, zwłaszcza po modernizacji i rozbudowie też może zacząć wypełniać wiele nowych funkcji. Na przykład można go uczynić dostępnym dla płaskodennych łódek, kajaków itd. Część parku wprost idealnie nadaje się na urządzenie ogrodu japońskiego.
Sposoby zaspokajania niektórych co bardziej wstydliwych potrzeb należałoby trochę ucywilizować, w miarę możliwości preferując rozwiązania architektoniczne, ponad policyjno-administracyjnymi. Na przykład poprzez znalezienie odpowiedniej lokalizacji dla przynajmniej jednej przyzwoitej ubikacji do obsługi ludzi oraz piesków. Kąciki cichej miłości, pralnie pieniędzy, narkomańskie i pijackie meliny raczej należałoby przenieść w inne miejsca. Pozyskiwanie z terenu parku złomu, opału oraz materiałów budowlanych należy karać z całą surowością prawa. Problem skażenia gruntu jajami pasożytów da się rozwiązać tylko w skali całości miasta.

Historyczna atrakcja wizytówką współczesności
Przywracanie dawnej świetności parku należy zacząć od odbudowy związków funkcjonalno-przestrzennych założenia parkowego z zespołem pałacowym. Należy odtworzyć historyczne aleje i dojazdy, sprzężenia i osie widokowe.
Układ wodny w parkach, a zwłaszcza stawy o nieruchomej tafli zawsze pomyślane były jako lustra  zwielokrotniające najpiękniejsze widoki, wzbogacające ekspozycję pałaców, obraz pomników, malowniczość mostków, zielonych ścian wnętrz parkowych salonów i innych obiektów architektury ogrodowej. Stąd trasy alei spacerowych są starannie sprzęgane z tymi naturalnymi lustrami w taki sposób by maksymalizować wspomniane efekty (triki) architektoniczne. Należy mieć świadomość, że ukształtowanie terenu parku oraz aranżacja zieleni były od początku pod tym kątem profilowane przez dawnych mistrzów.
Przed przystąpieniem do rewitalizacji historycznych Zespołów Parkowo-Pałacowych konieczna jest solidna ekspertyza stanu tych zabytków optyki architektonicznej, a później również analiza możliwości ich rekonstrukcji, ewentualnie wzbogacenia pierwotnej siatki - ale zawsze z uszanowaniem genius loci! Trzeba koniecznie mieć na uwadze, że przez lata, zwłaszcza w czasie wielkiej smuty bolszewickiej, popełniono wiele błędów w utrzymaniu parku. Trasy alejek uległy niekorzystnym zmianom, w ukształtowaniu terenu i zieleni pojawiły się dzikie przegrody zacierające pierwotne powiązania i sprzężenia widokowe. Równolegle przebito przypadkowe otwarcia widokowe i komunikacyjne, doprowadzając do kompozycyjnej „kakofonii”.
Tam, gdzie to możliwe, należy zrekonstruować, a nawet rozbudować strukturę salonów parkowych oraz wystrój ich wnętrz. Tam, gdzie proste odtworzenie koliduje z ochroną innych (nowych) wartości, potrzebna jest twórcza reinterpretacja. Prawdziwi architekci uwielbiają takie wyzwania. Wyłonienie tego rodzaju rzemieślników powinni mieć na celu organizatorzy przetargu na rewitalizację Skierniewickiego Ogrodu Prymasów Polski. Czy mieli? Warunki przetargu ogłoszone przez prezydenta wskazują na to, że nie. Po co więc zorganizowano ten przetarg? Wyłoniono ekipę, która nie ma o wyżej wymienionych sprawach bladego pojęcia. Istnieje wiele możliwych wyjaśnień tego fenomenu. Na razie jednak brak wystarczających dowodów na wyróżnienie któregokolwiek z nich.




czwartek, 22 listopada 2012

Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania




Skierniewickie władze zabrały się za renowację Ogrodu Prymasowskiego spontanicznie. Nieomal jak Kozietulski pod Samosierrą. Tyle, że on miał pomysł i pojęcie, po co to wszystko. Szarżę zaprojektował co prawda „w locie”, ale zaprojektował. „Soplica z synowcem” w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza już niczego nie projektowali poza „jakoś to będzie”. Jak to się skończyło? Mickiewicz taktownie przemilczał. Ale historia nie miała już tyle wyrozumiałości. Skierniewice to miasto rodzinne Kozietulskiego. Co drugi mieszkaniec marzy tu aby choć raz w życiu porządnie poszarżować. Zwłaszcza kiedy taką szarżę daje się sfinansować za cudze pieniądze. Wtedy hulaj dusza... Sądzę jednak, że nawet Kozietulski dostałby gęsiej skórki widząc szarżę rewitalizatorów (nie mylić ze szwoleżerami) skierniewickiego parku. Póki szarża trwa jeszcze, postanowiłem rzucić jej uczestnikom garść wytycznych ratunkowych. Może uda się ocalić chociaż park?
 
Strategiczne cele rewitalizacji „Ogrodu Prymasowskiego”
Zanim zacznie się projektowanie czegokolwiek, należy najpierw sformułować cele strategiczne przedsięwzięcia. Dojdziemy do nich po analizie: 1) oczekiwań społecznych, 2) historii założenia, oraz 3) interakcji funkcjonalno-przestrzennych ze strukturą urbanistyczną miasta. W ten sposób otrzymamy odpowiednio trzy punkty, których osiągnięcie jest obowiązkiem decydentów:
1.      stworzenie w centrum Skierniewic wielofunkcyjnej przestrzeni publicznej o charakterze parkowo-rekreacyjnym i wystawienniczym;
2.      przywrócenie Skierniewickiemu Zespołowi Pałacowo-Parkowemu dawnej świetności, oraz jego wzbogacenie w taki sposób by stanowił atrakcję turystyczną oraz wizytówkę współczesnego miasta;
3.      wzmocnienie wszystkich społecznie korzystnych związków (interakcji) Parku z całością urbanistycznej struktury Skierniewic.
Zlekceważenie któregokolwiek z tych punktów dyskwalifikuje całe przedsięwzięcie. Inaczej mówiąc - szkoda na nie pieniędzy podatników. Czy koncepcja rewitalizacyjna autorstwa pani Śnieguckiej spełnia chociaż jeden z tych punktów? Nie. Czy władze mają jakiś inny projekt?

Rzut oka na mapę Skierniewic
W środku planu miasta widzimy zieloną plamę. To miejski park. Wysoki nasyp linii kolejowej brutalnie rozcina go na dwie nierówne części. Pod torami, na wysokości rzeki Skierniewki wykonano most, który zapewnia łączność obu części parku. Na załączniku graficznym  obrysowałem je obie czerwoną linią. To pierwotne granice parku. Obecnie granice własnościowe nie mają z nimi wiele wspólnego, chociaż na początku stanowiły jedno. Jest to poważny problem konserwatorski, jak i architektoniczny. Należy rozwiązać go przed przystąpieniem do jakichkolwiek prac projektowych, a zwłaszcza przed podjęciem działań w terenie. Jedyną słuszną decyzją jest objęcie naturalnych granic parku ochroną prawa miejscowego oraz przyjęcie wytycznej zmierzającej do przywrócenia tożsamości z nimi stosunkom własnościowym, przestrzennym i krajobrazowym. Każdy projekt rewitalizacyjny parku powinien obejmować całość Założenia Parkowo-Pałacowego. Ograniczanie zakresu opracowania wyłącznie do granic własnościowych jest błędem w sztuce. Jest „grzechem pierworodnym” generującym łańcuch kolejnych błędów.

Bramy do parku
W moim szkicu koncepcyjnym zaznaczyłem sześć głównych węzłów komunikacyjnych wiążących Założenie Pałacowo-Parkowe z tkanką miejską. Nazywam je bramami lub portalami nie dlatego, żeby wymagały dosłownego posiadania wrót o ruchomych skrzydłach, dających się zamykać i otwierać, ale przez wzgląd na komunikacyjną funkcję, jaką pełnią w strukturze urbanistycznej śródmieścia. Determinuje to konieczność indywidualnego ich opracowania projektowego.  1a – jest węzłem na przedłużeniu osi ul. Senatorskiej. Zachowała się tam dawna brama, jednak jej pierwotny sens został zatarty poprzez likwidację reprezentacyjnego dojazdu do głównego dziedzińca przed Pałacem. Dojazd należy odtworzyć.
1b -  Na przedłużeniu pasażu (imienia A. Nużyńskiego) przebiegającego pomiędzy kinem „Polonez” a Młodzieżowym Centrum Kultury, po drugiej stronie ul. Jagiellońskiej w parku, pojawia się ciek zasilający jego układ wodny. Obecność strumienia stwarza możliwość kreacji wzdłuż niego pieszego ciągu. Taka aranżacja  wzbogaci walory parku.
1c – Węzeł od zachodu zamykający Skwer Inwalidów Wojennych a od południa projektowany „ Słoneczny Bulwar”. Jest to komunikacyjnie najważniejsze miejsce parku. Wymaga starannej oprawy, zwłaszcza od strony miasta.
1d – Węzeł będący wizytówką miasta od strony dworca kolejowego. Jego zadaniem będzie prowadzanie przyjezdnych na obszar parku, a podczas Święta Kwiatów na obszar targowy.
1e – Węzeł wprowadzający na teren parku ruch rowerowy od strony dzielnicy „Widok” do Starego Rynku.      

Ogrodzenia
Granice parku są jak ramy obrazu, jak złota kolia oprawiająca diament. Wymagają starannego opracowania projektowego. Ze względu różnice w funkcji jakie mają pełnić poszczególne ich części podzieliłem je na trzy rodzaje. Parawan wzdłuż linii kolejowej, oznaczony nr 3 na załączonym szkicu koncepcyjnym, pełnić powinien rolę optycznej i dźwiękowej przegrody chroniącej wnętrze parku przed nieprzyjemnymi widokami i odgłosami nadjeżdżających pociągów. Z zewnętrznej strony powinien stać się wizytówką miasta dla tysięcy podróżnych codziennie przejeżdżających przez Skierniewice kolejowym tranzytem. Taki parawan powinien być solidny, oryginalny, trwały, względnie tani w budowie i utrzymaniu oraz posiadać jak największą wartość kulturową. Zaprojektowałbym go jako żelbetowo-kamienną, ażurową konstrukcję, fantazyjną płaskorzeźbę z elementami żywej, dobrze utrzymanej roślinności ozdobnej. Z punktu widzenia promocji wizerunku miasta dałoby to duże korzyści. Niepowtarzalną formę artystyczną tego parawanu można uzyskać dzieląc go na odcinki i w drodze konkursu zlecając ich wykonanie wybitnym artystom. Spójność estetyczna dzieła zostanie zachowana dzięki określeniu parametrów ogólnych, takich jak szerokość, wysokość, rodzaj użytych materiałów, stylistyka i tematyka.
Numerem 2 oznaczyłem odcinek obrzeży parku na długości ul. Sienkiewicza. W tym miejscu najwłaściwszym będzie zaprojektowanie wielofunkcyjnej przestrzeni uformowanej za pomocą parterów kwiatowych, żywopłotów i małej architektury. Pełnić będzie ona rolę alei spacerowo-rekreacyjnej, łączącej „bramę” nr 1c z „portalem” 1d. Aleję tą nazwałem „Słoneczny Bulwar”. Podczas Święta Kwiatów stanowić ona będzie ciąg wystawienniczy dla kwiatowo-owocowych kompozycji plenerowych. Formalnie i funkcjonalnie będzie czymś w rodzaju półprzepuszczalnej przestrzeni pośredniej (przejściowej membrany) pomiędzy masywem parkowej zieleni a zurbanizowaną częścią miasta.
Numerem 7 oznaczyłem na planie odcinek najbardziej tradycyjnego ogrodzenia, nawiązującego do dawniej istniejącego, o murowanych słupach i kutych ze stali przęsłach, które winno zastąpić to z drucianej siatki. CDN.

wtorek, 20 listopada 2012

Park Prymasowski - Recenzja projektu, którego nie ma




Pani Anna Wójcik Brzezińska w kilku rozdziałach uporządkowała sobie informacje uzyskane od zwycięzców przetargu na „rewitalizację” Skierniewickiego Parku. Odnosząc się do tych rewelacji, zachowam przyjęty przez nią podział, aczkolwiek boleję nad tym, że niezbyt pomaga on oddzielić rzeczy istotne od błahostek.

Partery kwiatowe vis a vis pałacu
W felietonie pt: „Święto Kwiatów nie lubi Skierniewickiego Parku”  podkreśliłem, że decyzja o przywróceniu geometrycznej kompozycji z czasów baroku vis a vis pałacu, od strony zachodniej, wiązać się będzie z destrukcyjną wycinką zabytkowego drzewostanu, który tam w międzyczasie wyrósł. Kiedy przed kilkuset laty urządzano te partery, najpierw poprowadzono od strony pałacu linię prostą, która stała się ich osią symetrii i kręgosłupem funkcjonalno-kompozycyjnym. Zgodnie z regułami estetycznymi baroku, oś ta miała się rozwijać w nieskończoność w postaci alei spacerowej, a może nawet utwardzonego gościńca. Wówczas jeszcze nie stały jej na drodze tory kolejowe, poletka doświadczalne Instytutu Sadownictwa, siedliska ludzkie, ani parkowy starodrzew. Oś ta nie rozwinęła się zgodnie z pierwotnym zamierzeniem, nie wpisała w urbanistykę miasta, jak podobne osie w innych założeniach z tamtej epoki. Przeciwnie, uległa całkowitemu zatarciu. Właściwie to przeszła łagodnym łukiem w linię kolejową relacji Skierniewice - Łowicz, ale to już inna bajka. Odtwarzanie jej w obecnych realiach byłoby co najmniej kontrowersyjne. Natomiast odtwarzanie  geometrycznych kompozycji ogrodowych, których oś ta była uzasadnieniem, bez jej przywrócenia, jest konserwatorskim absurdem. Żeby było śmieszniej, projektanci w ogóle nie przewidują odbudowy związków formalnych i funkcjonalnych zespołu pałacowego z jego założeniem parkowym.